Yvi Chaste

One Mississippi, two Mississippi... 2009-05-25 17:16:11


Panna Morelka natchnęła mnie swoimi wpisami, a więc postanowiłam wytworzyć własną notkę.

  Chciałabym postawić na optymizm, ale nie wiem czy jestem w
  stanie. Szarobura codzienność zlepiła mi komórki
  odpowiedzialne za przetwarzanie informacji. Teraz nie widzę
  świata takim jaki jest, ale wyłapuję jedynie negatywy.
  Szklanka do połowy pusta.

Mimo to uśmiecham się do siebie i dziękuję za ludzi, którzy sprawiają, że moja posrana klasa nie jest tak do końca posrana. Nie wymienię ich wszystkich, ale cieszę się, że razem wytrwamy do rozdania świadectw. Ale będę beczeć po zakończeniu roku! Ach, trzeba na zapas zaopatrzyć się w chusteczki =)
.

skomentuj (11)

damn hypocrite. 2009-03-22 11:30:57


Zasuszyłam kaktusa...
  O tak. To kolejny dowód mojego częstego bujania w obłokach.
  Zapominam o kwiatkach, nawet wspomniany kaktus nie mógł
  przeżyć suszy.

   Wiecie co mnie wkurza? Dwulicowość.
   Zadarłam z pewną hipokrytką. W końcu ktoś na tym świecie musiał powiedzieć jej prawdę prosto z mostu. Czemu byłam to ja...? Nie pytajcie, dziwna ze mnie osoba.

To wszystko. Pa.

skomentuj (13)

pessimistic vs. optimistic? 2009-03-10 10:24:30


  Najmilsze słowa jakie dziś usłyszałam to: dzień dobry,
  wymamrotane automatycznie przez kasjerkę w Biedronce. No,
  no, a to dobry dzień.

  Nieładnie Beth. Naprawdę nieładnie. Skąd u ciebie tyle
  sceptyzmu? Powinnaś zauważać to i owo, a nie same negatywy.

Aktualnie zasłuchana jestem w uzależniającej melodii Flightless Bird, American Mouth. Chciałam wiedzieć jak wygląda osoba o tak cudownym głosie. Jednak po włączeniu video na YouTube szybko kliknęłam czerwony kwadracik z białym krzyżykiem. Gość nie przypadł mi do gustu, postanowiłam więc rozkoszować się samym głosem.

Kończę.
Muszę zacząć tworzyć coś o czarnej dziurze, ewentualnie o ciemnej materii. Fizyka jest blee... 

skomentuj (28)

are u true friend or not? 2009-02-24 18:39:14


  Jestem zamknięta w swoim małym  wyimaginowanym światku.
  I muszę stwierdzić, że pasuje mi to. Nikt nieproszony do niego
  nie zagląda, bo dobrze pilnuję tego co moje. Wpuścić mogłabym
  tylko moją best friend. Ale ona chyba woli nie mieszać się w 
  sprawy dotyczące mojego pokręconego umysłu.

Skoro już jesteśmy przy temacie to mogę powiedzieć że mam taką prawdziwą przyjaciółkę. Czasem tak się zastanawiam... Dochodzę wtedy do wniosku, że miałam szczęście spotykając kogoś takiego jak ona. Kto inny zniósłby moje humory, zmiany nastrojów i głupie czepianie się o czasami naprawdę nieistotne rzeczy. Cóż, chyba nikt.

Dziękuję za uwagę. Skończyłam swoje wywody na dziś.
Pa.

skomentuj (15)

Little things ... 2009-02-13 15:14:34


Little thanks:

Do założenia tego bloga natchnął mnie pewien wampir z Forks. A więc muszę jej chyba podziękować. Dziękuję. Tak, tak Ros. To do Ciebie ta mowa.
Często do niej zaglądam i czytam jej wpisy, mam takie wrażenie, że uwielbia używać nieprzyjemnych przymiotników do określania siebie xD Mimo to jest najsympatyczniejszym wampirem jakiego znam. A kilka znam. Nie zdziwcie się jak i ja pokarzę kiedyś swoje ząbki. Mogą być wyjątkowo ostre...

Little explanation:
W związku z moją poprzednią notką zostałam posądzona o materializm.
Hm.
A więc odpowiadam: nie jestem materialistką, nie mam kompleksów i moim priorytetem nie są pieniądze ani drogie rzeczy.
A więc w czym problem? W tym, że pod spodem wspomniałam o czymś jeszcze. Marzycielka ze mnie.
Jednego dnia marzę o wydaniu książki, kolejnego o szczęśliwym życiu gdzieś w małym miasteczku, a jeszcze innego o Manhattanie i NY. Czy ktoś widzi w tym coś złego?
Przepraszam, ale ja nie.

Little suggestion:
Moja sugestia nie jest ani trochę oryginalna czy niezwykła. Po prostu proszę abyście komentując w miejsce e-maila wpisywali adres bloga. Wtedy i ja z łatwością wejdę na wasze strony.

That's all.
Bye bye ;*

skomentuj (30)

Zapraszam. 2009-02-09 21:14:16


Hmm...

Tak. Wreszcie to zrobiłam. Przeniosłam się gdzie indziej. Mylog poszedł w odstawkę. Było już:
  Nie teraz.
  Zaraz.
  Może jutro?
  Nie! Dziś, teraz, po prostu. Zaczynam od nowa i czas się  przywitać.
  Jestem Beth. Lat szesnaście.

 Wyobraźcie sobie taką historię:
 Długonoga brunetka o turkusowych oczach siedzi w jednym z nowojorskich Starbucks'ów. Popija espresso i czyta najnowszego Vogue. Po jakimś czasie wstaje poprawiając na nosie okulary Chanel i zarzuca na ramię torbę od Balenciagi. Cóż ma robić? Udaje się do kilku ekskluzywnych butików. W każdym przymierza obrzydliwie drogie ciuchy i popija drinki. Dzień kończy w swoim apartamencie w jednym z hoteli na Manhattanie.

Jej, a miałam się przedstawić. Tylko niestety ta wyżej to nie ja. Ale kiedyś to będę ja. Obiecałam sobie, a teraz wam. Jeszcze poznam smak życia elity z Upper East Side. Za dużo książek? Nie, raczej zbyt bujna wyobraźnia.

Mam nadzieję, że choć trochę naszkicowałam wam obraz samej siebie. Niepoprawna marzycielka latająca gdzieś wysoko, wysoko w chmurach. Taka jestem i nic tego nie zmieni.

xoxo
B.

skomentuj (15)
{PLACE_POWEREDBY}